piątek, 27 kwietnia 2012
Miałam już tu nie wracać, zostawić smutne życie za sobą. Razem z ukochanym żyć cudownie od nowa. Ale smutek, który teraz czuję można porównać do złączonego w całość dotychczasowego smutku z mojego życia. Muszę gdzieś to z siebie wywalić, bo oszaleję. Nie ważne, czy ktoś przeczyta. Ważne, że chociaż malutka część wyjdzie ze mnie. W domu muszę być silna. W pracy, na ulicy, w sklepie, w tramwaju. Nigdzie nie wolno mi płakać. Trzymam się resztkami sił.
Może i dobrze, że byłam na miejscu chwilę po wypadku. Bo chociaż mniej więcej wiem co się stało. Bo Mama nie była sama. Bo wiedziałam, do którego szpitala Ją zabierają. Ale wiele bym dała, nawet wszystko, by nie musieć widzieć Jej leżącej z rozbitą głową, by nie słyszeć tego przeraźliwego i ciężkiego oddechu, nie widzieć tej krwi dookoła. Śni mi się to każdej nocy, mam to przed oczami każdego dnia. Będę miała już chyba zawsze ;(
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Powrót do pracy po trzech tygodniach od wypadku. Zderzenie z codziennością po śmierci Mamy jest bolesne, ale lepsze to, niż zamykanie się w czterech ścianach swojej świadomości. Na szczęście nikt jeszcze nie zapytał jak się trzymam, nie dając powodu do płaczu. Nic już teraz nie będzie normalne?
piątek, 20 kwietnia 2012
Kiedy wszystko zaczęło się wreszcie układać i Pistacja była naprawdę szczęśliwa stało się coś co zabrało jej szczęście na zawsze... Zmarła moja Mama. To tak strasznie boli... Jedna chwila nieuwagi. Jeden błąd. Rozmawiasz z kimś przez telefon a minutę później ten ktoś zaczyna walkę o swoje życie... A kilka dni później przegrywa ostatni raz. Niesprawiedliwe pierdolone życie.
poniedziałek, 07 listopada 2011
Kilka dni temu miałam wypadek. Wystarczyło kilka centymetrów, trochę mniej szczęścia i spadając z ponad dwóch metrów uderzyłabym głową o kant betonowych schodów. Ile takich uderzeń kończy się śmiercią? Jakie miałabym szanse żeby przeżyć? Kiedy zabrakło gruntu pod stopami myślałam tylko o tym, że to koniec. Nie było o co się oprzeć. Niczego za co możesz złapać. Tylko dwa metry w dół, betonowa podłoga i betonowe schody. Teraz ten koszmar śni mi się po nocach a ciągłe myśli o tym co by było gdyby moja głowa roztrzaskała się na tych schodach nie dają mi spokoju. Nigdy nie byłam tak przestraszona jak wtedy. Nigdy nie byłam też tak potłuczona jak teraz. Czemu ja się tam nie zabiłam???
środa, 07 września 2011
PS. Że u Ciebie dobrze, że się ułożyło... Szczęście to czasami tylko złudzenie, wiecie?
Dziękuję, że byliście, czytaliście i komentowaliście. Życzę szczęścia które nie będzie złudzeniem.
piątek, 02 września 2011
poniedziałek, 11 lipca 2011
piątek, 06 maja 2011
Pistacjowa żyje. Zazwyczaj ma się dobrze, ale bywa różnie. Ciągle ma jakieś problemy. A jakby swoich jej było mało, więła na siebie też problemy ukochanego. Ma ich więc teraz dwa razy więcej i z więksością nie potrafi sobie poradzić. Podobno w życiu w związku o to chodzi, że na dobre i złe, że problemy dzielić trzeba na pół... Ale jak się ze swoimi nie radzi to jak tu poradzić sobie z kolejnymi? Tylko zwiększa się to cholerne uczucie bezradności... Ale na pytanie czy jest szczęśliwa odpowiedziała ostatnio, że tak. Bo jest. Od ponad roku już z nią ktoś wytrzymuje, więc jak tu się nie cieszyć? Na wszystko coraz mniej czasu. Na czytanie blogów nie ma go już wcale :/ Wybaczcie. U kogoś jakieś większe zmiany nastąpiły? Chwalić się proszę, jeśli ktoś tu jeszcze bywa...
piątek, 04 marca 2011
Siedzę w pracy i po kryjomu, między uzupełnieniem danych jednej i drugiej pani korzystam z internetu. W nosie mnie kręci i kichać się chce, ale w biurze taka cisza, że gdybym kichnęła słyszeli by wszyscy więc wolę tego uniknąć. W ogóle wolę unikać wszystkich możliwych sytuacji w których naraziłabym się na ocenianie mnie przez innych. Dlatego całe życie nie wyróżniałam się z tłumu, siedziałam cichutko z boku i udawałam, że mnie nie ma. Często ludziom wydaje się przez to, że jestem nieśmiała albo cichutka, spokojna i grzeczna. Otóż nie jestem. Przeraża mnie po prostu to, że ktoś mógłby oceniać moje zachowanie, choć teraz wiem, że ludzie zazwyczaj tego nie robią, bo nie zwracają uwagi albo mają to w dupie. Cóż. Zawsze byłam dziwna ;) Ps. Kobiety pracujące w biurach to straszne, złośliwe plotkary. Czasami słychać tu tylko ciche szepty i szydercze śmiechy. Czuję się tu świetnie! ;)) Ps 2. Śniło mi się, że Miś się oświadczył. Tzn. klęknął przede mną, z kieszeni wyjął malutkie pudełeczko, uśmiechnął się z czułością, powiedział jak bardzo mnie kocha, otworzył pudełeczko i... wyjął z niego figurkę malutkiego krasnoludka :/ |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Blogi znajome, częściowo opuszczone...
Kiedyś czytane
Różności o Pistacji
Foto pistacji by:
|